KGHM, polska miedź jest liderem na rynku, nie tylko w Polsce ale i na świecie. Koncern należy do jednego z bardziej rozwojowych, i kolejny raz udowadnia, że jego renoma ma potwierdzenie w rzeczywistości. KGHM działa z myślą rozwoju i wprowadzania nowych technologii, które usprawnią pracę i ułatwią zadania wielu ludziom. Tym razem o firmie mówi się w dużej mierze ze względu na nowy projekt, dotyczący monitorowania ubytku, który już zyskał uznanie wybitnych naukowców, oraz należy do jednych z największych innowacji. 

Zrealizowany przez spółkę projekt monitorowania urobku został uznany za jedną z tysiąca nowoczesnych technologii, które mają przyszłość – poinformował Adam Bugajczuk, wiceprezes ds. rozwoju w KGHM Polska Miedź. Dodał, że spółka, jako jedna z pierwszych przekazała naukowcom listę stojących przed nią wyzwań.

Bugajczuk wziął udział w debacie „Czy w prosty sposób można komercjalizować wyniki badań i jak realizowana jest współpraca z przemysłem?”, która odbyła się w ramach Forum Wizja Rozwoju w Gdyni. Choć paneliści ocenili, że jest coraz lepiej, to nadal dostrzegają trudności we współpracy między biznesem a nauką.

„Skończyliśmy międzynarodowy program DESIRE KGHM w ramach funduszy europejskich, który został wpisany jako jedna z tysiąca nowoczesnych technologii, które mają przyszłość. Tam były też jednostki badawcze z Polski, mamy więc przykład takiej współpracy, niezbędna jest jednak otwartość, rozmowa, podział ról” – zaznaczył wiceprezes KGHM.

Zatem warto w kilku zdaniach wyjaśnić, w jaki sposób działać ma sam projekt. Jest to proces bardzo precyzyjny, wymagający dokładności i doświadczenia, tak by wszystko działało bez zarzutu. Szczegółowe plany są objęte tajemnicą, i mają do nich dostęp tylko pracownicy, zajmujący się monitorowaniem ubytku.

Projekt DESIRE polega na monitorowaniu urobku przez specjalne sensory, by dać zakładom przeróbczym czas na dopasowanie parametrów procesów wzbogacania rudy i zoptymalizować ich efektywność.

Przy okazji tego niezwykle ważnego projektu został poruszony jeszcze jeden temat, chodzi o relacje między ludźmi świata biznesu, a świata nauki. Mają oni różne wizję na rozwój, i w inny sposób widzą wiele ważnych, nie tylko z ich perspektywy, ale i całego społeczeństwa. Jak wszyscy zaznaczają, najważniejszym elementem do wypracowania wspólnych rozwiązań jest rozmowa, należy też zaznaczyć, że współpraca między jedną a drugą stroną w tym wypadku jest niezwykle ważna i może mieć niebagatelne znaczenie dla wcześniej już wspomnianego rozwoju, a co za tym idzie nowych miejsc pracy, większej wydajności maszyn, czy wpływu na środowisku i jego mniejszą degradację. Te wszystkie aspekty należą do priorytetowych dla naukowców, jak i biznesmenów. 

Jak powiedział Bugajczuk, KGHM zrobił wszystko, aby ze światem nauki kooperować, począwszy od doktoratów wdrożeniowych po mnóstwo porozumień, umów o współpracę z uczelniami wyższymi, a także zatrudnianie naukowców w spółkach grupy kapitałowej.

„Jako jedni z pierwszych rok temu przekazaliśmy światu nauki listę wyzwań, które stoją przed nami, aby naukowcy pomogli nam poradzić sobie z tymi wyzwaniami” – wskazał wiceprezes KGHM. Według niego współpraca między biznesem i uczelniami nie jest prosta.

„Czasami uczelnie mają zupełnie rozbieżny cel niż my, jako firma, która musi skomercjalizować projekt i mieć jakiś efekt wymierny. Dla uczelni czasami liczy się tylko grant (…) z naszej perspektywy jest to nieakceptowalne. Dlatego kluczem jest dialog” – zaznaczył.

Stanisław Szultka, pracownik naukowy Wydziału Ekonomicznego Uniwersytetu Gdańskiego i ekspert gospodarczy Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową ocenił, że mitem jest to, że w centrach rozwoju technologii, czy w jednostkach naukowych są gotowe rozwiązania czy nawet pomysły. „Tego nie ma. Nie ma takich rozwiązań, które ktoś z drugiej strony byłby gotowy skomercjalizować” – zaznaczył.

Według niego kluczowe jest spotkanie przedstawiciela biznesu z naukowcem, gdyż dopiero w takim „procesie definiowania, uzgadniania, zrozumienia, poszukiwania tego, co jest możliwie” coś może powstać.

„Sam proces jest oczywiście możliwy. A dlaczego to się w Polsce tak często nie udaje, a przynajmniej nie tak często jak w gospodarce niemieckiej, czy brytyjskiej? Bo my mamy mniej naukowców na takim +top poziomie+, którzy mają coś do zaoferowania i mamy mniej przedsiębiorstw, które mają potencjał, mają sieci handlowe, mają potencjał finansowy”- ocenił.

Justyna Cięgotura, zastępca dyrektora Poznańskiego Parku Naukowo-Technologicznego i członek zarządu Fundacji Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu powiedziała, że dialog między nauką i biznesem jest zawsze trudny, bo „to są dwa różne światy, dwa różne postrzegania perspektywy czasu, tej innowacji, nowości, pieniądza, który za tym stoi”.

„To, że naukowiec ma rozwiązanie, że nauka ma podaż pewnych rozwiązań, a biznes ich potrzebuje, to jeszcze nie oznacza sukcesu, bo oni muszą jeszcze na siebie natrafić, a mamy gdzieś jeszcze +tyły+ w tych kwestiach, żeby jedno do drugiego chętnie wychodziło, żeby jedno drugiemu trochę bardziej ufało” – oceniła Cięgotura.

Arkadiusz Majoch, biorący udział w panelu dyrektor Biura Badań i Rozwoju Nowych Technologii w PKN Orlen powiedział, że spółka aktualnie może się pochwalić ogromnym programem inwestycyjnym, jaki realizuje, a który ma swój horyzont do 2024 r.

„Tak naprawdę to jest skok w inną skalę, jeśli chodzi o petrochemię, natomiast elementem tego programu rozwoju petrochemii (…) jest budowa centrum badawczo-rozwojowego w Płocku. Jest to centrum nastawione na współpracę z nauką, z uniwersytetami, z politechnikami i także z instytutami badawczymi, gdzie za ponad 180 mln zł powstaje (odpowiednia) infrastruktura” – wskazał Majoch.

Uczestnicy trwającego do wtorku dwudniowego Forum Wizja Rozwoju w Gdyni dyskutują o perspektywach i kierunkach rozwoju różnych obszarów polskiej gospodarki. Centrum konferencyjne znajduje się w obiektach Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni.

Źródło: Centrum Prasowe PAP/tvtu

Skomentuj

Please enter your comment!
Please enter your name here